Chodlik - temat na dyplomy

Nie sposób nie zauważyć, choć z reguły wiadomości te docierają jedynie do wąskiego grona zainteresowanych, że w ostatnim czasie Chodlik, a właściwie jego walory przyrodnicze i kulturowe, stały się interesującym tematem dla prac dyplomowych: inżynierskiej i magisterskiej.

 

Pierwsza z nich powstała i została obroniona w roku 2010. Jest to praca inżynierska p. Kariny Rudzkiej, nosząca tytuł „Projekt ścieżki przyrodniczo-archeologicznej pt. Sacrum i profanum – drzewa i drewno w życiu Słowian”, napisana pod kierunkiem dr inż. Katarzyny Marciszewskiej na Wydziale Leśnym Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. W założeniu swoim jest to ciekawa próba poszukiwania echa egzystencji słowiańskich społeczeństw, zamieszkujących okolice Chodlika we wczesnym średniowieczu, w dzisiejszej szacie leśnej i zachowanym w okolicy wsi drzewostanie, a także źródłach archeologicznych. Przy okazji wydobywa interesujący obraz roli tak drzew, jak i drewna, w kulturze nie tylko materialnej, ale i duchowej dawnych Słowian.

 

Praca ta, wysoko oceniona podczas jej obrony pod względem merytorycznym i naukowym, ma również niezwykle cenny walor praktyczny. Autorka wyniki swoich dociekań ubrała w ciekawą i efektowną formę projektu ścieżki dydaktycznej. Jej trasa, w sposób umiejętny zaprojektowana, łączy niegdysiejsze słowiańskie sacrum – ciałopalne cmentarzysko kurhanowe, położone na terenie kompleksu leśnego opodal części Chodlika zwanej Kąty – obrazującego sferę wierzeń i religii w nawiązaniu do motywu drzew i lasu, ze strefą profanum – reliktami trójwałowego grodziska z VIII-X wieku wraz z otaczającymi go osadami, położonego na przeciwległym, południowym brzegu Chodelki, symbolicznego obrazu użytkowego podejścia do lasu i drewna jako budulca grodowych obwarowań i domostw.. Na trasie przebiegu ścieżki autorka odnalazła i opisała interesujące obiekty dendrologiczne: pomnikowy okaz dębu, różnorodne formy roślinności leśnej, a pomiędzy cmentarzyskiem i grodziskiem – wśród łąk i pól – reliktowe okazy dębów, niegdyś licznie rosnących na chodlikowskich miedzach. Projekt ścieżki oraz opracowane przez autorkę założenia do folderu informacyjnego ukazuje również charakterystyczne formy ukształtowania terenu – ślady dawnych cieków wodnych, warunkujących szatę roślinną, oraz takie, które mogły odgrywać istotną rolę w świecie wierzeń wczesnośredniowiecznych Słowian.

 

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że praktyczna realizacja zaprojektowanej przez Karinę Rudzką ścieżki dydaktycznej w sposób znaczący przyczyniłaby się do promocji i uatrakcyjnienia popularyzacji walorów przyrodniczo-kulturowych Chodlika.

 

Podobny walor – choć, nie ma co ukrywać, daleko trudniejszy w praktycznej realizacji – ma kolejna praca dyplomowa traktująca tym razem o chodlikowskim grodzisku. Ma ona tytuł „Projekt zagospodarowania otoczenia grodziska archeologicznego w Chodliku” a napisała ją, pod kierunkiem dr hab. Tadeusza J. Chmielewskiego, i w roku 2011 na ocenę bardzo dobrą obroniła Milena Węgrzyn, magistrantka Wydziału Ogrodnictwa i Architektury Krajobrazu Uniwersytetu Przyrodniczego w Lublinie. Praca to śmiała w swoich założeniach, a poprzez swoją śmiałość nawet kontrowersyjna… Wychodzi ona naprzeciw aktualnie obowiązującym dyrektywom zarządzania dziedzictwem archeologicznym, proponującym tworzenia na ważniejszych stanowiskach archeologicznych rezerwatów, czy może raczej – skansenów archeologicznych, i publiczne ich udostępnianie. Problem polega na tym, że w chwili obecnej – po kilku latach swoistej fascynacji tą ideą, wyrażająca się powstawaniem w Polsce wielu takich skansenów, w szczególności na terenie wczesnośredniowiecznych grodzisk (m.in. Sopot, Grzybów, Kalisz-Zawodzie, Trzcinica, Tum po Łęczycą czy wreszcie pobliskie Żmijowiska) – podniosły się także głosy krytyczne, zwracające uwagę na proporcje między rzetelnością naukową rekonstruowanych założeń obronnych a skalą i efektownością owych rekonstrukcji, zapewniającą sukces komercyjny, oraz ich wpływem na substancję zabytkową stanowiska archeologicznego. Z pewnością każda próba podobnych działań na grodzisku w Chodliku musiałaby liczyć się z krytyczną dyskusją, a to ze względu na wartość tego stanowiska dla nauki, jego rozległość oraz skomplikowane i nadal nie w pełni wyjaśnione fazy funkcjonowania, a co za tym idzie – fazy zabudowy. Jednak, aby jakakolwiek dyskusja miała sens, musi dotyczyć konkretnych propozycji, a nie ogólnie przyjętych i wielu przypadkach z powodzeniem – i w Europie, i w Polsce – stosowanych formalnych rozwiązań.

 

Taką propozycją jest praca Mileny Węgrzyn, choć – co sama autorka prezentuje – nie jest to propozycja pierwsza. Już w latach 60-tych XX wieku powstała koncepcja utworzenia Archeologicznego Rezerwatu Muzealnego w Chodliku. Zachowała się – niekompletna niestety – dokumentacja tego projektu pt. „Założenia techniczno-ekonomiczne”, której autorstwo przypisać należy zapewne prof. Aleksandrowi Gardawskiemu, zasłużonemu badaczowi chodlikowskiego grodziska. Milena Węgrzyn przywołuje ten projekt, opisuje inne podobne projekty, zrealizowane w Polsce i w Czechach i opierając się na aktualnym stanie badań, analizie środowiska naturalnego i krajobrazu kulturowego, wytycznych konserwatorskich, analizie SWOT oraz – co interesujące i istotne – badaniach opinii społecznej mieszkańców Chodlika, proponuje trzy warianty zagospodarowanie terenu grodziska i otoczenia, mające na celu „lepszą ochronę jego walorów kulturowych, (…) ich udostępnienie do celów dydaktycznych i ogólnokulturowych”. Autorka zakłada też, że „realizacja projektu przyczyni się do podniesienia walorów estetycznych, kulturowych i krajobrazów obszaru, jednocześnie zwiększając atrakcyjność turystyczną miejscowości i gminy”. W konkluzji wskazuje, jako najwłaściwszy, projekt, który w najmniejszym stopniu przekształca obecny stan obiektu, a jednocześnie – poprzez właściwe ukształtowanie zadrzewienia obiektu i wzbogacenie grodziska o rekonstrukcje wczesnośredniowiecznej zabudowy, oparte na propozycjach i rysunkach projektowych A. Gardawskiego – będzie najlepiej dopasowany do potrzeb i oczekiwań potencjalnych użytkowników.

 

Jak już wcześniej wspomniałem, pracę tę traktować należy jako materiał wyjściowy do dyskusji nad przyszłością chodlikowskiego grodziska, zdając sobie sprawę, że nie wszystkie elementy projektu Mileny Węgrzyn są właściwe czy też możliwe do zrealizowania, jak choćby otaczające niegdyś gród rozlewiska rzeki Chodelki. Jednak nie sposób nie zgodzić się z końcowymi wnioskami, wyartykułowanymi przez autorkę, które bez wątpienia mają kapitalne znaczenie dla ocalenia wartości kulturowych grodziska w Chodliku i ich właściwego popularyzowania. A są to:

  • uregulowanie prawa własności do terenu grodziska, należącego w tej chwili do wspólnoty wiejskiej, która w obecnej sytuacji prawnej ma znikome możliwości działania na rzecz jego ochrony i zagospodarowania;

  • wprowadzenie szczególnej – żeby nie powiedzieć: jedynej skutecznej w świetle obowiązującego prawa – formy ochrony zabytku archeologicznego poprzez utworzenie przez samorząd gminny na terenie grodziska parku kulturowego;

  • usunięcie zbędnego zadrzewienia z tereny grodziska i wprowadzenie tam, w oparciu o aktualne uregulowania prawne i programy unijne wypasu zwierząt, który zapobiegnie ponownemu zrastaniu terenu.

 

Warte uwagi i poparcia są również inne wnioski autorki, stanowiące o istocie jej projektu, a mianowicie: wyłączenie z użytkowania rolniczego północnego skraju grodziska, zmianę przebiegu linii elektrycznej i lokalizacji słupów podporowych, przeniesienie rowu melioracyjnego oraz drogi gruntowej, przecinających północną część grodziska, poza zarys wału zewnętrznego od strony północnej. Tezy te pozostają w zgodzie ze stanowiskiem środowiska archeologicznego, prezentowanym już od lat 90-tych ubiegłego wieku.

 

Piszący te słowa ma nadzieję, że dotrą one do mieszkańców Chodlika, uświadamiając im, jaki potencjał tkwi w ich „małej ojczyźnie” i jakie plany można z nim wiązać. Jednak najistotniejsze jest, aby informacje te dotarły do władz samorządowych, w szczególności Gminy Karczmiska, wskazując im konkretne propozycje działań i przedsięwzięć, które – pozostając głównie w ich gestii – mogą przyczynić się do wykorzystania owego potencjału.

 

Paweł Lis

Muzeum Nadwiślańskie w Kazimierzu Dolnym – oddział Grodzisko Żmijowiska.